Skocz do zawartości

Gajdzin

Użytkownik
  • Zawartość

    173
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Gajdzin

  1. Jak nagrać gary?

    Ale to jest oszukiwanie :) Młody nagrywacz powinien się uczyć stroić i obmikrofonowywać centralkę do pożadanego brzmienia, bo to cenna umiejętność... Z tego co wiem, to była gruba folia do pieczenia, a nie taka cieniutka jakie teraz się kupuje w rolkach. A w ogóle pomysł wyściełania czymś centralki, żeby powietrze raźno śmigało od naciągu do naciągu, nie jest nowy - już w latach 60ych niejaki Alan Gilby wkleił do wnętrza centralki (Ludwig) cienką warstwę drewna, zamocowaną na obręczach wzmacniających oryginalnego korpusu, po czym pomysł opatentował i patriotycznie sprzedał Premierowi (bo był Anglikiem). Tak powstały bębny Resonator, w środku gładziutkie: Ja natomiast ostatnio próbowałem namówić kolegę, który buduje perkusje z Corianu, do wymyślonego przeze mnie systemu mocowania lugów bez wiercenia dziur w korpusie, ale okazało się to zbyt kosztowne - bębny byłyby za drogie. Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  2. Jak nagrać gary?

    Metody recordermana próbowałem i jest ona ciekawa, ale ma dwie wady: 1. Nie bierze pod uwagi akustyki pomieszczenia, czyli fazy fal odbitych - niewątpliwie działałaby idealnie w pomieszczeniu akustycznie martwym, ale w takich się rzadko nagrywa; 2. Niestety niskiego, mięsistego basu się w ten sposób się osiągnie - trzeba by zrobić recorderman + kick mic. Taka natura centralki, że brzmi jak centralka brzmieć powinna przed, a nie za perkusją. Owszem, Zeppelini mieli płyty z perkusją nagraną dwoma mikrofonami, ale wg. wspomnień Jeffa Ocheltree były one PRZED, a nie za zestawem... Nb. dobre brzmienie centralki warto mieć w każdej muzyce, a nie tylko metalu :)
  3. Jak nagrać gary?

    No cóż, masz rację - sam, jakbym nagrywał zespół, stukrotnie wolałbym mieć w studio ludzi, którzy mają pojęcie o nagrywaniu, wiedzą, czego chcą, i potrafią to wyrazić w miarę fachowym językiem. Czytałem zresztą ciekawą dyskusję na pewnym amerykańskim forum zawodowych realizatorów dźwięku nt. "jak rozwój studiów projektowych podnosi poprzeczkę studiom komercyjnym". To rzadkość, bo zwykle studia komercyjne tylko narzekają na projektowe :-) Ale faktycznie - studyjnie uświadomiony muzyk to skarb dla realizatora. Nie licząc oczywiście realizatorów święcie przekonanych, że muzycy są a) głupii, b) nie wiedzą, czego chcą, c) nie znają się na niczym, więc nie wolno się sugerować ich pomysłami. Takich też w życiu spotkałem :-) Errr... No fakt. Jak takowe ostatnio kupowałem komuś w USA to USD kosztował 3zł, a parka MC930 była za $700, więc wyszło ciut ponad 2000zł... Nie wiedziałem, że takie okrutnie drogie w ojczyźnie. Szkoda, bo to są mikrofony, które brzmią (a raczej nie brzmią), jakby kosztowały 8000zł. OK, może tej "magii", którą usłyszysz z legendarnych Neumannów czy Schoepsów, ale tutaj na przykład możesz posłuchać, jak te Beyerki dają sobie radę z mikrofonami wartymi 10 razy więcej: http://www.gearslutz.com/board/gear-shoot-outs-sound-file-comparisons-audio-tests/739457-sdc-mic-comparison-drum-overheads-ebs-melbourne.html ŚWIĘTE SŁOWA. Jeśli perkusja nie brzmi dobrze w samych overheadach + kick mic, to mamy problem z perkusją (np. źle nastrojone tomy). Reszta mikrofonów pomaga, szczególnie, jeśli chcemy się bawić brzmieniem przy miksie (np. dać zbramkowanyh pogłos na werbel, ale nie na resztę), ale niezbędna nie jest, jeśli pokój dobry, instrument dobry, naciągi nowe, strój nienaganny, a pałker umie grać :) Vide legendarne nagrania Bonhama, który zawsze straszył dźwiękowców, że im coś poobrywa, jeśli się zbliżą z mikrofonem do jego bębnów. [ Dodano: 25-07-2012, 15:26 ] ze słabym, wolnym zegarem Z wolnym zegarem trzeba uważać, bo wtedy sesja trwa dłużej, niż zaplanowano, a czas studyjny kosztuje... :lol:
  4. Jak nagrać gary?

    Popieram, tylko zawsze mam wrażenie, że przy takich nagraniach obracamy się w obszarze "ni pies, ni wydra". Na zarejestrowanie próby wystarczy sprzęt za kilkaset zł (mała nagrywarka), a jeśli ma to być demo, czyli zrobić na kimś jak najlepsze wrażenie, i tak lepiej iść do studia, albo jeśli już inwestować, to w rejonie 10-20 tys. zł. A takie systemy do nagrywania za kilka tys. zł to zabijanie komara armatą jeśli chodzi o rejestrację prób, natomiast do uzyskania kontraktu płytowego albo koncertu w Woodstocku, to sorry, ale konkurujemy z setką zespołów, lepiej już nie zagramy, więc przynajmnniej nie brzmijmy gorzej od reszty, która poszła do studia... Na ludzi oceniających naszą muzykę (nawet internautów ściągających nasze MP3) działa podświadomie jakość dźwięku, więc po co wydawać kilka tys. zł na sprzęt "OK", kiedy za połowę tej sumy możemy mieć dźwięk bardzo dobry z komercyjnego studia? Co innego, jeśli ktoś się naprawdę interesuje nagrywaniem i chce posiąść tę umiejętność. Ale wtedy lepiej mieć 3 mikrofony, ale dobre (więc żadnych MXL, lepiej pozbierać np. na Beyerdynamic MC930, bo to rozwija słuch i umiejętności) i powoli kompletować sprzęt, którego nie będzie trzeba za rok wymieniać. Niemniej zgadzam się w 1000% z Sanchezzo - przede wszystkim brzmienie wejściowe, czyli umiejętność grania na instrumencie, instrument i pomieszczenie, w tej właśnie kolejności :-) Te 3 składowe to 90% brzmienia, a z pozostałych 10% i tak większość to umiejętności realizatora - dopiero potem wchodzi sprzęt. Oczywiście to duże uogólnienie, bo te końcowe kilka % może nam totalnie zepsuć nagranie - np. charczący z przesterowania mikrofon. PS. Kiedy pracowałem w komercyjnym studio nagrań w Japonii, to jedna ze "złotych zasad" brzmiała: jeśli mikrofon rejestrujący instrument kosztuje więcej niż sam instrument, to na wszelki wypadek biegnij do kanciapy i przynieś muzykowi jeden z instrumentów studyjnych :-) Dlatego mieliśmy na składzie zacnego Strata, Les Paula, Jazza i Precisina, o kolekcji werbli nie wspominając. A naciągi zakładało się nowe na KAŻDĄ sesję. Mieliśmy też czarny notes z telefonami muzyków sesyjnych na wypadek, gdyby bębniarz grał nierówno, a basista uparł się na fretless i fałszował. Muzykom mówiło się wtedy, że podłożymy tylko kilka nut od takiego zwodowca, a w praktyce był on później na większości tejków. Nawet nie wiem, na ilu japońskich płytach rockowych z tych lat gra ktoś inny, niż jest napisane na okładce - pojęcie praw autorskich było wtedy w Japonii bardzo luźne... Inna sprawa, że to były trochę inne czasy, kiedy nagrywaliśmy wszystko na taśmę, i więcej uwagi przykładało do brzmienia oryginalnego, surowego traku - wtyczek softwarowych jeszcze nie było, punch-in robiłem za pomocą nożyka i kleju :) Ech, ale się rozgadałem, jak zwykle OT. Przepraszam. Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  5. Jak nagrać gary?

    Ano nie zbuduje - moje kosztowało mnie nieco ponad 100 tysięcy... Ale jeśli ma dostęp do jakiegoś przyzwoicie brzmiącego (i wysokiego!) pomieszczenia, to za 10 tysięcy spokojnie kupi podstawowy sprzęt do nagrywania, taki, że jeszcze przez wiele lat będą go limitowały własne umiejętności, a nie sprzęt :-) Niemniej zgadzam się - jeśli chodzi o zrobienie demówki, zdecydowanie taniej jest iść do istniejącego studia. Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  6. Jak nagrać gary?

    Niestety, jestem na wakacjach, jak wrócę, da się zrobić :) Perkusję faktycznie można fajnie nagrać czterema mikrfonami, a nawet trzema, pod warunkiem, że sama perkusja dobrze brzmi i jest w pomieszczeniu o dobrej akustyce (i umie się optymalnie rozmieścić te 3-4 mikrofony). Ale nie jestem fanem rozwiązań typu mini-nagrywarka z czterema wejściami, bo są to półśrodki trochę nie wiadomo czemu służące. Jeśli chce się zarejestrować próbę, lekcję czy pomysł muzyczny, zupełnie wystarczą dwa kanały albo i jeden. Jeśli chce się nagrać demo, trzeba poważniejszego sprzętu, bo w dzisiejszych czasach demówka musi brzmieć. To nie lata 70te, kiedy do wytwórni płytowych wysyłało się kasetę nagraną na przenośnym magnetofonie z wbudowanym mikrofonem elektretowym... Nb. do tego pierwszego celu (rejestracja prób czy pomysłów) naprawdę świetnie się nadają niektóre komórki. U mnie w studio stoi ten Tascam DR-05 do ogólnego użytku, ale zaprzyjaźniony zespół Black Coven, który tam gra, woli komórkę basisty. Nie wiem co to za model, zapytam, jakiś smartphone, chyba Nokia. W każdym razie nagrywa tak, że mi szczęka opada przy odsłuchiwaniu, nawet basy są :-) Natomiast do nagrania demo najlepiej udać się do jakiegoś studia projektowego i zapłacić komuś za zrobienie czegoś w miarę profesjonalnego. Chyba, że chcemy się poważnie wziąć za nagrywanie, z tym, że to ciężka praca, zarobki fatalne, i naprawdę trzeba to kochać, żeby się temu poświęcić. A i w takim przypadku nie radziłbym zaczynać od kupowania sobie sprzętu za kilka - kilkanaście tys. zł, tylko zapisać się na niepłatny staż do jednego ze studiów komercyjnych i przez kilka lat uczyć nagrywania, czyli zacząć od inwestycji w siebie, a nie w sprzęt. Ale mi się zofftopic'owało... A przecież biedny OP pytał tylko, czym nagrać gary :-) No, OK, więc jeśli nie mała nagrywarka do rejestracji pomysłów, to jako następny poziom wyżej radziłbym już kupić / pożyczyć / wynająć: - Przede wszystkim spore pomieszczenie o dobrej akustyce, dla nagrywania perkusji ważna jest wysokość stropu, minimum 3 metry - Najlepsze monitory, na jakie Cię stać (ja mam KRK Rokit5 + subwoofer, to jest chyba najniższa jakość do zaakceptowania w studio) - Interfejs 8-kanałowy (ale wtedy nie nagrasz już zespołu na setkę, więc lepiej 16-kanałowy), FireWire albo przynajmniej USB, np. MOTU 828MkIII - Oprogramowanie Reaper (najlepszy stosunek jakości do ceny, kosztuje $60 a umie prawie tyle, co ProTools) - Jakiś mikrofon do stopy, np. Shure Beta52 - Dwa mikrofony na overheady, np. Rode NT5 - Shure SM57 (tylko na Boga od oficjalnego dystrybutora, bo połowa na rynku to podróbki) - Mikrofony do tomów, np. Sennheiser e604, może być coś tańszego, polecam takie od razu z klipami do tomów, bo pieniądze wydane na statywy lepiej wydać na lepsze mikrofony - Kable do wszystkiego - Masę, masę czasu na naukę nagrywania i miksowania (czas to pieniądz, więc wymieniam w tej liscie :-) Całość wyjdzie jakieś 10 tys. zł (nie licząc pomieszczenia, albo przystosowywania pomieszczenia do nagrań, oraz komputera). Ale dałoby się to też zrobić w połowie tej ceny, idąc w tańsze rozwiązania typu jakiś gotowy zestaw mikrofonów do nagrywania perkusji, tańszy interfejs, itd. Jeszcze taniej wg. mnie nie warto, bo będziesz potem klął i wymieniał sprzęt na lepszy, co na dłuższą metę kosztuje więcej, niż od razu kupić coś przyzwoitego. Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  7. Jak nagrać gary?

    Bosz, ale to drogie... Ja polecam Tascama DR-05. Używam od roku do nagrywania prób, działa świetnie. W USA można to kupić za 300zł, u nas draństwo drogie, ale zawszeć tańśze niż wspomniany wyżej Olympus, o, tutaj widzę za 469zł: http://www.djshop.pl/i9872,tascam,tascam-dr-05.html Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  8. Pożegnanie

    Niestety odchodzę z forum, więc chciałbym serdecznie podziękować wszystkim kolegom za lata świetnej zabawy, wymiany arcyciekawych idei i doświadczeń ze wspaniałymi ludźmi, no i za wszystko, czego się tu nauczyłem (a jest tego DUŻO) :-) Pozdrawiam Was gorąco, życzę sukcesów za zestawem i nie tylko, a jeśli ktoś chce się ze mną skontaktować w życiu poza-forumowym, to mój adres mailowy zawsze działa: marcin@bruczkowski.com, podobnie jak zakładka 'Kontakt' na mojej stronie: www.marcin.bruczkowski.com Trzymajcie się!!! :cool: Marcin "Gajdzin" Bruczkowski
  9. Kilka pytań od 'laika' ;)

    Zakupem tych pałek: [http] Używam ich od 2 lat i skończyły się problemy z pałką wyfruwającą ze spoconych dłoni :) Zildijan ma całą gamę pałek z częścią trzymaną pokrytą gumą. To już pomaga. Te mają dodatkowo wgłębienie na palce. Nie ma bata, żeby coś wyfrunęło. Dodatkowo warto ćwiczyć tzw. grip. Mój stary nauczyciel perkusji kazał mi na początek każdej lekcji machać w powietrzu pałkami trzymanymi za... główki. Same główki. To naprawdę wyrabia mięśnie dłoni odpowiedzialne za uchwyt. Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  10. Nareszcie... zestaw moich marzeń (od roku 1996, kiedy oglądałem bardzo podobnego Pearl'a w Ochanomizu, Tokio). Marzenie zrealizowane w końcu dzięki niezwykle pomocnemu i sympatycznemu panu Marcinowi Kledzikowi z drumcenter.pl. Rozmiary 10x8 12x9 14x11 (zamówiony, na razie jest na niego miejsce na ramie) 16x14 22x20 (armata!) Kolor - natural satin maple, czego mi zazdroszczą koledzy z forów amerykańskich, bo w USA takiego wykończenia Pearl nie oferuje... Beczki brzmią bosko - solidnie, mięsiście i z fantastycznym atakiem. Mikrofony to kochają :) Podoba mi się zawieszenie tomów, które wydaje się bardzo sztywne, więc tom nie skacze, nie tańszy, i łatwiej się na nim gra szybsze kawałki niż w przypadku standardowego zawieszenia typu RIMS. O dziwo, to wcale nie skraca rezonansu - tomy śpiewają długo i potężnie, z niezwykle równym i muzykalnym wybrzmiewaniem, jakby ktoś ustawił idealną obwiednię w ProTools'ach. Ciekawe, że pierwszy raz w życiu nie mam motywacji zmieniać oryginalnych naciągów pt. clear Ambassador. Zawsze grałem na podwójnych - Pinstripe'ach, Emperorach, Evans G2 czy EC. Nie wiem, jak Pearl to robi, ale nawet cieńsze, jednowarstwowe naciągi dają tyle mięcha, że wystarczy :cool: Pozdrówka, Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  11. Pearl Masters Premium MMP

    Witaj w rodzinie Pearl'a! :)
  12. Pearl Masters Premium MMP

    Masz jak w banku. Naprawdę. To święta prawda, chociaż i w USA Amerykanów wabi się naklejkami "Made in USA" większymi niż nazwa towaru, co jest naprawdę śmieszne, bo przecież Amerykanie doskonale wiedzą, że towary made in Asia są daleko mniej psujliwe... Się zrobi, jak tylko skombinuję jakiegoś laptopa z FireWire. Mam w pełni wyposażone studio z wyjątkiem czegoś do nagrywania na... :cry: Wyciąłem zaraz po zrobieniu tych zdjęć dziurę 5-calową. Jak znajdę chwilę w czasie przerwy obiadowej to pobiegnę na dół i pstryknę. Kupiłem sobie fajne urządzonko do wycinania dziur w naciągach centralek, robi się idealne, śliczne, równiutkie kółko, polecam. Najlepiej wydane $5 w moim życiu :) To jest to: .kliknij tu Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com [ Dodano: 22-05-2012, 11:32 ] Jasny gwint, Ty masz oko! Wow. To jest mój drugi werbel w życiu, kupiony jeszcze w Japonii, w Ochanomizu, Tokio, w roku chyba 1984, o ile dobrze pamiętam. Mam wrażenie, że teraz brzmi dużo lepiej niż kiedyś... może to drewno się "uszlachetniło", a może moje uszy zestarzały :) Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com [ Dodano: 22-05-2012, 11:36 ] A większość muzyków, jakich spotkałem w USA, jest przekonanych, że Pearl to firma amerykańska! Podejrzewam, że Pearl bardzo się starał, żeby tak myśleli. W ich marketingu amerykańskim nigdy nie ma żadnej wzmianki Japonii. Żadnych werbli pt. "Musashi" itd :)
  13. Pearl Masters Premium MMP

    Wow, ale narobiłem byków... Dzięki za wszystkie poprawki! Wszędzie, gdzie napisałem 1985 oczywiście powinno być 1995. A co do Akcentów, to nie jestem pewien czy one są 2002 i jakich rozmiarów, ale później zejdę do studia i sprawdzę. Dawali je w prezencie przy zakupie crashów Signature :) To były stare, dobre czasy, kiedy blaszki Paiste miały inne ceny w krajach rozwijających się i rozwiniętych. Wiele firm miało wtedy taką politykę. Potem pojawiły się zakupy internetowe i firmy musiały zrównać wszędzie ceny. Ale jeszcze w roku 1995 w czasie wizyty w Polsce, kupiłem w W-wie, na ul. Nowy Świat, w sklepie muzycznym z czasów PRLu (teraz to chyba jest RIFF), hi-haty Paiste Sound Formula Sound Edge, za poniżej połowy ich ceny w USA! Jako ciekawostka, najbardziej dramatyczną różnicę w cenach między krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się praktykowała firma Ortofon. Audiofilska wkładka MC do gramofonu kosztowała wtedy 1000 funtów w Wielkiej Brytanii, a 1000 S$ w Singapurze (czyli wówczas 2,5 raza mniej). Dlatego w singapurskim sklepie firmowym Ortofona (gdzie często byłem, bo obok mieścił się salon Drum Workshop :) ) zawsze spotykało się załogi British Airways, kupujące na zamówienie dla znajomych wkładki gramofonowe. Albo wprost Anglików, którzy przyjmowali od kumpli parę zamówień na wkładki i lecieli do Singapuru, bo różnica w cenach płaciła im za bilet, hotel i jeszcze zostawało na małe, darmowe wakacje! Ech, to były czasy... Teraz mamy Globalizację :) Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  14. Pearl Masters Premium MMP

    Dzięki, Przemo, jesteś super gość i masz u mnie piwo jak tylko będę w Skarżysku. Howgh. A teraz idę do studia z siekierą :) Ale tak poważnie, kupiłem ten zestaw w pełnej świadomości, że jest Made in Taiwan, i postanowiłem się nie uprzedzać. A to dlatego, że w Japonii widziałem, co to znaczy "Made in Japan". Japończycy nagminnie oszukują - przykręcają ostatnią śrubkę w Japonii i piszą na produkcie "Made in Japan". Już prawie żadnych podzespołów nie robi się w Japonii, bo musiałyby być dwa razy droższe od konkurencji, i nikt by tego nie kupił. Japonia to jedna wielka montażownia podzespołów zrobionych w pobliskich krajach azjatyckich. W ogóle "Made in..." zrobiło się w większości wypadków chwytem marketingowym, a nie wyznacznikiem jakości czy czegokolwiek innego. Marketingowcy radzą zarządom, żeby produkt najwyższej półki był "Made in USA" czy "Made in Japan", bo tak robią teraz wszyscy, a nieświadoma publika będzie się zachwycała, że "MÓJ aparat fotograficzny jest zrobiony w Japonii, a nie Brazylii!" Prawda jest taka, że z równym powodzeniem można by zrobić dokładnie takiej samej jakości aparat w Brazylii, a w Japońskiej fabryce i tak podzespoły tego aparatu, zrobione w Chinach, składają do kupy... Brazylijczycy. A Fendery USA składają w USA Meksykanie, bo tam w ogóle wszystko składają Meksykanie... Więc nadal należy się cieszyć, mając Fendera USA, ale dlatego, że to produkt z najwyższej półki, a nie dlatego, że akurat zrobiony w USA (co w ogóle jako wyznacznik jakości jest śmieszne, jeśli ktoś kiedyś pojeździł porządnie po Ameryce kilkoma różnymi, amerykańskimi samochodami) :) Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  15. Pearl Masters Premium MMP

    Przemo, może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale termin, którego użyłeś, jest bardzo obraźliwy, dokładnie tak samo, jak nazywanie Afrykańczyków "czarnuchami". Może również nie zdawałeś sobie sprawy z tego, że jestem mężem Azjatki i ojcem pół-Azjaty. Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  16. Mikrofon do wokalu

    Nie ma dobrych mikrofonów niskobudżetowych, tzn. są, ale to są chińskie podróbki SM57 albo SM58, którymi rynek jest dosłownie zawalony. Widziałem SM57, który w środku miał kłąb izolowanego drutu, owinięty w kawałek gazety (chińskiej!) zamiast transformatora. Proponuję kupić coś nie tak słynnego jak w/w Shure'y, np: Audio Technika MB1 czy MB3 (fajnie wyglądają na próbie/scenie, bo są nietypowego koloru - niebieskie, a nie szare/czarne jak wszystko inne :) ) Solidna, japońska firma, tańsze od Shure'ów, AKG czy Sennheiserów i nie podrabiane w Chinach, bo nieznane wśród szerokiej gawiedzi. Proszę, tu masz jeden w swoim budżecie: http://allegro.pl/mikrofon-do-wokalu-dynamiczny-audio-technica-mb1k-i2334716312.html Nie oczekuj cudów po takiej cenie, ale będzie działał OK i brzmiał naprawdę nieźle jak na tę klasę cenową (czyli najniższą możliwą). Druga opcja to coś używanego z ciut wyższej półki, jakiegoś Sennheisera albo AKG. Trafiają sie na Allegro. Od Shura SM58 czy Beta58 bym się trzymał z daleka, z w/w powodów. Trzymałbym się też z dala od chińszczyzny (sorry - sam mam żonę Chinkę, ale chodzi mi tylko o tanie mikrofony z Chin, jakich pełno na Allegro) bo kiedyś kupiłem jeden taki (potrzebowałem na szybko) i okazał się mieć źle podłączone kabelki, więc był niesymetryczny (single-ended) i co gorsza "kopał" prądem, a to już niebezpieczne... Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  17. Gary brzoza werbel klon

    Jeśli się łączy (często) gary drewniane z werblem metalowym, to tym bardziej można połączyć gary brzozowe z werblem klonowym :) Ja latami grałem na brzozowym Sonor Force 3000 z werblami klonowymi i jednym brzozowym. Klonowe mi się lepiej wkomponowywały w brzmienie zestawu niż akurat ten brzozowy. A potem miałem w studio klonowy zestaw z werblem mosiężnym, i aluminiowym, i z egzotycznego drewna zelkova, i ostatnio corianowych... Jedno jest pewne, werbla warto posłuchać w kontekście zestawu (dla mnie - szczególnie w kontekście brzmienia centralki). Ale powiem szczerze - bardzo rzadko spotkałem DOBRY werbel, który by NIE PASOWAŁ mi do zestawu po pewnej dozie pracy włożone w synergiczne nastrojenie wszystkiego. Raczej spotykałem werble nie pasujące do danej muzyki, utworu, albo... perkusisty :) Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  18. Pearl Masters Premium MMP

    Wiszą, od prawej do lewej: - Paiste Signature Blue Bell Ride 24" - Paiste Signature Full Crash 16" (1985) - Paiste Sound Formula Splash 10" (1985) - Paiste Signature Fast Crash 14" (1985) - Paiste Sound Formula Crash 16" (1985) - Zildijan New Beats hi-hats 14" (z lat 70ych!) Nie wiszą, bo chwilowo brak miejsca: - Paiste 604 ride 18" - Zildijan China 18" - Wuham China 12" - Paiste 2000 accent 5" - Paiste 2000 accent 3" Te New Beat'y kupiłem niedawno w USA za grosze w komisie, na wierzchu wszystkie napisy starte, więc sklep nie wierzył, że ktoś się nimi zainteresuje :-) Kocham ich brzmienie i chyba sprzedam w końcu na forum moje poprzednie Paiste Sound Formula Sound Edge 14". Zostawiłem je, bo myślałem, że do niektórych nagrań się sprawdzą lepiej od New Beat'ów, które są bardziej suche. Ale od roku New Beaty nie schodzą ze statywu... Się zrobi, ale jak mój studyjny wspólnik wróci z urlopu, bo chociaż mamy tu dwadzieścia mikrofonów, baterię preampów, kompresorów i interfejs, to chwilowo nie mam na czym nagrywać! Po prostu firma dała mi laptopa służbowego bez FireWire :cry: Chyba pewnego dnia będę musiał sprawić sobie do studia jakiś mały komputerek na takie okazje. Problem w zrobieniu go BARDZO cichym - to jest kosztowne i zajmuje miejsce, samo chłodzenie CPU wymusza spore pudło, żeby się wielki radiator zmieścił. Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  19. Pearl Masters Premium MMP

    To nie z przyjemności, tylko służbowo :) Firma mnie przez ostatnie 2 lata wysyłała co drugi miesiąc do Arizony albo NY. Na szczęście im przeszło, i już nie będę tam często latał. Na szczęście, bo zespół mi się przez to rozpadł - kto chce grać z perkusistą, którego co drugi miesiąc nie ma na próbach? No i za rodziną się tęskni. Na pocieszenie przywiozłem sobie trochę prezentów do studia. Niektóre rzeczy są tam dwa razy tańsze. Inne - jak w Polsce, o dziwo. Albo nawet ciut drożej. Najlepszą okazją są używane, ale w idealnym stanie, jak nowe, Ludwigi Acrolyte, które się pokazują na amerykańskim eBay'u średnio raz na tydzień, w cenie ok. $100. Po prostu to od 20 lat jest standardowy zakup rodziców dla dziecka chcącego grać w szkolnej orkiestrze. Zapał zwykle opada wkrótce po zakupie, po czym werbel trafia na strych. A że jest aluminiowy, to nie rdzewieje :)
  20. Pearl Masters Premium MMP

    Piccolo to Pearl 13x3.5 maple, jeden z moich najczęściej używanych werbli z całej tej kolekcji. Kupiłem go w roku 1995 w Singapurze, z tego co widzę w USA nadal jest w produkcji. Obok Ludwiga Acrolyte to jest werbel o najwyższym stosunku jakość-cena jaki spotkałem. Oba z nich są naprawdę niedrogie, a brzmią jak naprawdę najwyższa półka. Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  21. Rimshot Locs

    Ja go szukam od 20 lat :) Oczywiście, masz 100% rację. Niemniej jeśli lubisz długie wybrzmiewanie (bo nie chcesz die-cast'ów), to historyczny zwyczaj przykręcania ciężkiego hardware'u do toma i wiercenia mu w korpusie wielkiej dziury do wpuszczenia ramienia tom-holdera akurat wybrzmiewanie skraca i to bardzo... Dlatego RIMS i podobne zawieszenia tak szturmem wzięły świat (w przeciwieństwie do setek innych "ulepszeń", które albo zostały zapomniane, albo przyjęte przez paru producentów, ale nie wszystkich, jak RIMSy). Krawędzie w starych zestawach były bardziej łagodnie zaokrąglone, co też skraca wybrzmiewanie. W dawnych czasach to pewnie nikomu nie przeszkadzało, bo długi rezonans toma nie był zjawiskiem pożądanym - w studio królowała taśma albo przylepione do taśmy kłęby waty na naciągu, a tomy Ringo Starra były zwykle przykryte ręcznikami ze studyjnej kawiarni (tea towels) :) Ale nie da się ukryć, że stare zestawy potrafią brzmieć pięknie, głównie ze względu na porządnie wysuszone i zestarzałe drewno korpusu. Tego procesu się nie da skutecznie przyśpieszyć (gdyby się dało, to budowano by współczesne Stradivariusy :) ) Muszę Ci powiedzieć, że die-cast'y na Catalinie nie skróciły zauważalnie wybrzmiewania tomów. Niby ciut skrócić je musiały, bo praw fizyki pan nie zmienisz, ale z drugiej strony pewnie poprawiły trzymanie stroju, a to też pomaga w wybrzmiewaniu. Jedno, co fenomenalnie poprawiły, to atak. Bębny zaczęły brzmieć profesjonalnie. Doskonale do cięższych rodzajów muzyki, co mi się z Gretschem nigdy nie kojarzyło. Aczkolwiek Bonham miał w domu zestaw Gretsch'a w rozmiarach jazzowych... Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  22. Rimshot Locs

    Gretsch Catalina lepszy niż Sonor 3000 ? Eeee to chyba jakaś pomyłka :-) Catalina ze sklepu? Oczywiście, że nie lepsza. Catalina lekko zcustomizowana (przede wszystkim odlewane obręcze) - DUŻO razy lepsza. Inaczej bym na niej nie grał przez 4 lata, tylko od razu kupił coś lepszego. Sonor miał grube, toporne korpusy brzozowe, Catalina ma piękne, cieniutkie korpusy klonowe. Z takich korpusów można dużo wyciągnąć, a najprostsza metoda to zmienić obręcze na master-cast, co właśnie w niej od razu zrobiłem. Sonor miał ciężki, nieco prymitywny osprzęt, Catalina ma nowoczesny, lekki, i mocny, małe lugi nie tłumiące wibracji korpusów i tom-holdery pozwalające z uchwytami kulowymi (Sonor miał stare, toporne "na ząbki" no na sztywno przykręcone do korpusu, z dziurą, przez którą przechodził tom holder do środka bębna, jak w centralce). Żeby przejść na następną poziom po Catalinie musiałem wydać DUUUUŻO więcej pieniędzy - dopiero właśnie Pearl Masters Premium MMP dało mi znacząco lepsze brzmienie, ale to był dość powalający wydatek 15 tys. zł za samą centralkę i 4 tomy... Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  23. Rimshot Locs

    Pewnie, pierwsze bębny zawsze się kocha. U mnie to był Sonor Force 3000, z pierwszej serii, Made in Germany, jeszcze z tomami bez zawieszenia nieinwazyjnego (sam je przerobiłem na nieinwazyjne, kupując zestaw zawieszeń RIMS, wtedy jeszcze sprzedawanych przez Gauger Percussion, ich wynalazców). Brzoza w wykończeniu satin natural. Rozbudowałem go o dodatkowe tomy i miałem 10-12-14-16-18-22. Do dziś żałuję, że je sprzedałem (tutaj na forum zresztą), ale cóż, za dużo zajmowały miejsca, a ja dorosłem do lepszego zestawu (Gretsch, którego teraz z kolei sprzedaję na forum, i wiem, że też będę żałował :) ) Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  24. Rimshot Locs

    Chętnie kupię Amati, tylko że oni robią same instrumenty dęte blaszane i drewniane...? Przynajmniej tak wynika z ich strony. Kiedy przestali robić perkusje? Nb. ludzie muszą naprawdę mieć sentyment do tej marki, bo jak byłem ostatnio w USA, to na eBay'u sprzedał się kluczyk do perkusji Amati za $64 :) Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
  25. Rimshot Locs

    Trochę problem, bo to trzeba będzie palcami dokręcić, i to mocno, bo śruba strojeniowa podlega mocnym wibracjom i nakrętka będzie się luzować... Ale większy problem, że takie gniazdo jest za długie - właśnie obejrzałem moje tomy 10 i 12 (Pearl Masters Premium MMP) i między lugiem a obręczą jest bardzo mało miejsca - nawet ta płaska nakrętka Pearla ledwie się zmieści. Gorzej - i to położyło cały mój projekt - że system zawieszenia tomów nie pozwoli umieścić tej nakrętki na trzech górnych śrubach. Za mało miejsca, i docisnąłbym nakrętką gumowe wsporniki zawieszenia, co nie jest wskazane, ono musi mieć swobodę ruchu. A więc nic z tego nie wyjdzie. Mam tu w studio taki zespół death-sludge'owy, który gra w poniedziałki i piątki, z bębniarzem o tak ciężkim łapsku, że tomy mam zawsze totalnie rozstrojone, niektóre śuby są wprost luźne (a na podłodze - tartak, gościu wali rim-shoty na wszystkim). Poluzowują się nawet te śruby, przez które przechodzi zawieszenie toma. Pozostają tylko moje ulubione skórzane podkładki Canopus Bolt Tight, które, aczkolwiek strasznie drogie, a w Europie prawie nie do dostania, działają dużo lepiej od plastikowych - mają daleko mniejszy poślizg od nylonu i lepiej amortyzują wibracje śruby. Nie jest to system doskonały, ale zawsze coś. Marcin Bruczkowski www.marcin.bruczkowski.com
×