Jump to content
drumm3r

czy warto umieć traditional grip?

Recommended Posts

Witam.

 

Od jakiegoś czasu zauważyłem ze coraz mniej perkusistów używa tradycyjnego chwytu tj.traditional grip. Chodzi o siłę, poziom trudności..? Jest właściwie zarezerwowany dla jazzu i lekkiej muzyki.

Mnie od zawsze tez uczono grać chwytem niemieckim. Po czasie wypracowałem wlasna technikę pomiędzy niemieckim a amerykańskim chwytem. Niedawno usłyszałem od wykształconych osób że jest ona bardzo dobra..

Do rzeczy..gdy osiągnąłem pewną dojrzałość muzyczną zafascynowałem się chwytem tradycyjnym, tylko pytanie czy warto się go uczyć? Mając dobrze wypracowany już warsztat na chwycie niemieckim warto wracać do zera i katować te same ćwiczenia innym chwytem? Podoba mi się ta technika, ten sposób ale czy nie jest to strata czasu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawsze warto. Z tradycyjnego chwytu wyrasta masa słownictwa muzycznego z którego korzystamy do dzisiaj. W tradycyjnym inaczej się trzyma pałeczkę, pod spodem więc inaczej podchodzisz do wydobywanego dźwięku.

Im więcej narzędzi w przyborniku tym lepiej. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

czasy gdy nosilo sie werbel przypiety na pasku minely, stad pozwole sie nie zgodzic z Szymonem (shalaq). oczywiscie, mozna mowic, ze im wiecej przyborow itd tylko... po co?

co chcesz osiagnac? nauczyc sie zeby umiec? czy masz nieograniczony czas? czy zyjesz wylacznie dla bebnow? czy nie ma innych rzeczy, ktore mozesz robic / udoskonalac zamiast chwyt marszowy? moim zdaniem nie warto sie uczyc chwytu tradycyjnego/marszowego (chyba, ze bedziesz grac w zespole wojskowym itd). w tym czasie mozesz pocwiczyc inne rzeczy albo skupic sie na zyciu, ktore masz jedno!

pozdrawiam,

Jacek

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mi też się wydaje, że jeśli granie to tylko Twoje hobby to trochę gra niewarta świeczki. Myślę, że tę kupę czasu, którą trzeba by wpakować w uczenie się nowego chwytu, można spożytkować efektywniej. Oczywiście jeśli masz czas to działaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tam się zgadzam z Shalaq. Ponadto po jakimś czasie nie wiedzieć czemu samo zaczęło mi wchodzić granie chwytem tradycyjnym. Raczej nim nie ćwiczę, tylko jak gram normalnie. Oczywiście dużo gorzej gram tradycyjnym, niż matched, ale są pewne rzeczy, które łatwiej mi wychodzą tradycyjnym. Choćby niektóre jazzowe ćwiczenia od Chapina.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja z kolei nie powiem od siebie, lecz zacytuję Iana Paice'a z Deep Purple. Otóż w pewnym wywiadzie, warsztatach, czy lekcji na YT stwierdził on, że najlepiej zdecydować się na jeden sposób i go ćwiczyć. Tylko w ten sposób można dojść do perfekcji, a ucząc się różnych, żadnego nie doprowadzi się do perfekcji.

I ja się z nim zgadzam.

Share this post


Link to post
Share on other sites
czasy gdy nosilo sie werbel przypiety na pasku minely, stad pozwole sie nie zgodzic z Szymonem (shalaq). oczywiscie, mozna mowic, ze im wiecej przyborow itd tylko... po co?

co chcesz osiagnac? nauczyc sie zeby umiec? czy masz nieograniczony czas? czy zyjesz wylacznie dla bebnow? czy nie ma innych rzeczy, ktore mozesz robic / udoskonalac zamiast chwyt marszowy? moim zdaniem nie warto sie uczyc chwytu tradycyjnego/marszowego (chyba, ze bedziesz grac w zespole wojskowym itd). w tym czasie mozesz pocwiczyc inne rzeczy albo skupic sie na zyciu, ktore masz jedno!

pozdrawiam,

Jacek

Panie Jacku , wiele osób dalej nosi werble na paskach z uwagi na wygodę , bo można tak zawiesić sobie jak najlżejszy werbel , to wcale nie jest żaden przeżytek i nic tu nie minęło , ja nie wytrzymałbym paru godzin z ciężkim marszowym werblem na stelażu, jak ktoś ma to na co dzień to proszę uwierzyć nie patrzy na brzmienie tylko szuka rozwiązań najwygodniejszych dla kręgosłupa .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja tam się zgadzam z Shalaq. Ponadto po jakimś czasie nie wiedzieć czemu samo zaczęło mi wchodzić granie chwytem tradycyjnym. Raczej nim nie ćwiczę, tylko jak gram normalnie. Oczywiście dużo gorzej gram tradycyjnym, niż matched, ale są pewne rzeczy, które łatwiej mi wychodzą tradycyjnym. Choćby niektóre jazzowe ćwiczenia od Chapina.

 

Dokladnie takie samo spojrzenie mam na to ja. Ale zastanawiam się poważnie czy chcąc grać ogólnie"jazz" trzeba grac tradycyjnie.

 

Stwierdzam ze lepiej doskonalić to co juz się dobrze wypracowało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten temat już się przewijał na forum kilka lat temu. Pozwolę sobie odpowiedzieć przypominając to co mniej więcej wtedy napisałem:

Czy warto uczyć się tradiitional grip? Moimzdaniem (ale też wielu znanych perkusistów w tym takich, którzy znakomicie nim grają - Virgil Donati np) nie warto

Nie ma w nim nic czego nie można zrobić grając chwytem matched grip, trzymając pałkę ,,normalnie" tak samo w obu rękach. Nie przekonują mnie argumenty o rzekomo większych możliwościach lub innych możliwościach artykulacyjnych, urozmaiceniu itp. Kuriozalne jest też tłumaczenie, że matched nie da się zagrać pewnych rzeczy bo nie pozwala na to ustawienie elementów zestawu (takie argumenty bzdurne się też pojawiały) i efektywniej jest użyć traditionala. Zestaw - szczególnie dziś kiedy jest full różnych technicznych rozwiązań, płynnych regulacji, clampów, ram, statywów śmakich i owakich można ustawic na milion sposobów i żaden chwyt nie ma tu nic do rzeczy. Chwyt matched jest naturalny, odruchowy, najbardziej efektywny i ekonomiczny. Cokolwiek trzymasz w ręce - kierownicę samochodu, klamkę drzwi, cokolwiek łapiesz robisz to podobnie jak byś trzymał pałki matched. I raczej nie w poprzek odwróconej wnętrzem do góry dłoni. I aby być sprawiedliwym to powiem że są dwa ważne argumenty przemawiające za traditionalem - tradycja i chęć grania w orkiestrze paradnej, dętej, marszowej gdzie trzeba isć z werblem na boku(no może chęć zaimponowania koleżance). Na resztę szkoda nerwów i czasu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Panie Jacku , wiele osób dalej nosi werble na paskach z uwagi na wygodę , bo można tak zawiesić sobie jak najlżejszy werbel , to wcale nie jest żaden przeżytek i nic tu nie minęło , ja nie wytrzymałbym paru godzin z ciężkim marszowym werblem na stelażu, jak ktoś ma to na co dzień to proszę uwierzyć nie patrzy na brzmienie tylko szuka rozwiązań najwygodniejszych dla kręgosłupa .

ok, przepraszam za skrot myslowy (mysle, ze starzy uzytkownicy forum mogli dostrzec uzywanie przeze mnie skrotow). czasy wojen napoleonskich, wojny secesyjnej, szyki bojowe a la XVIII w, werbelki na pasku i maszerowanie w rytm werbla bezpowrotnie minely.

oczywiscie co innego orkiestry marszowe.

patrzac pragmatycznie traditional grip to przezytek, niewygoda, nieergonomiczne uzywanie przedramienia itd.

kierujac samochodem nie wykrecasz ramion a la traditional (jak do pobierania krwi) ale ustawiasz jak matched. po co ustawiac niewlasciwie i ograniczac ruchy (by nie powiedziec USPOSLEDZAC) lewej reki. w imie czego? pewnej sztucznie wprowadzonej poprawnosci?

smiem twierdzic, ze ludzie sztywno trzymajacy sie nauczania traditionala (nie wszyscy! nie wszyscy) nie rozumieja skad ono sie wzial.

a moze od razu grac traditional lewa i prawa? przynajmniej obie rece beda wykonywac anatomicznie NIEPOPRAWNE ruchy :)

ps. nie pamietam kto, ale ktos (mayer? simon philips? moze ktos inny?) powiedzial, ze zaluje ze uczyl sie grac traditionalem, ze to strata czasu itd. sam tak wlasnie uwazam.

nie znajduje uzasadnionej potrzeby uzywania tej sprzecznej z anatomia przedramienia i dloni ludzkiej - techniki.

ale jesli ktos woli? prosze bardzo. dla mnie to strata czasu.

 

pozdrawiam,

Jacek

 

ps. sam zaczynalem od traditionala, (podgladalem gre jazzmanow)

pps. na forum jak w necie nie Panujemy sobie ;) chyba ze to miala byc uszczypliwosc ktorej nie zlapalem ;)

pozdr.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja z kolei nie powiem od siebie, lecz zacytuję Iana Paice'a z Deep Purple. Otóż w pewnym wywiadzie, warsztatach, czy lekcji na YT stwierdził on, że najlepiej zdecydować się na jeden sposób i go ćwiczyć. Tylko w ten sposób można dojść do perfekcji, a ucząc się różnych, żadnego nie doprowadzi się do perfekcji.

I ja się z nim zgadzam.

Ja też . Idż prosta droga do celu . Będziesz dobrze grał , dla nikogo nie będzie istotne , jak trzymasz pałki . Żadna technika chwytu nie jest ograniczeniem dla dobrego pałkera . Miast kombinować z chwytami lepiej poćwiczyć coś innego . Albo iść na piwo ...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cała ta rozmowa jest jałowa z jednego prostego powodu.

Wywodzi się ona z założenia, że jest jedna prawidłowa metoda grania. Tak oczywiście nie jest.

Jestem anglistą i znam akcent amerykański i angielski i potrafię płynnie mówić jednym i drugim chociaż na codzień stosuję ten pierwszy. To nie znaczy, że tylko on jest prawidłowy.

 

Stosując tą analogię powiem tylko: masz ochotę się nauczyć? To się ucz. Nie ma, że "nie warto", że "to samo da się matched." Oczywiście że się da. Czy to ma być przeszkodą w zdobywaniu wiedzy? Moim zdaniem samo zapytanie o zasadność nauki już usprawiedliwia jej rozpoczęcie. Mamy jedno życie jak napisał Jazzcenty więc spożytkujmy je tak jak my mamy ochotę.

 

BTW jeśli mamy jednak omówić różnicę między chwytami to chociażby fakt, że niektóre niuanse artykulacyjne (kąt padania pałki siła uderzenia) są inne w obu chwytach. W traditional trzymamy pałkę od spodu, w matched od góry. To już dużo daje i to jest ciekawa różnica warta moim zdaniem poznania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bądźmy szczerzy, żeby zdezawuować pewną mitomanię.

 

Skąd się bierze w ogóle chęć gry takim chwytem tradycyjnym u kogoś, kto nie chodzi z bębnem przypiętym na biodrze?

 

"Jojo Mayer lub inny Buddy Rich gra/grał tradycyjnym i wyglądał kozacko - więc ja kupię sobie takie same trampki, bębny tej samej firmy i nauczę się takiego chwytu - i wtedy będę tak samo cool".

 

Na zasadzie: Bach - umarł, Chopin - umarł - i ja też coś nie za dobrze się czuję.

 

Tymczasem pałkę można trzymać na tak wiele sposobów: można trzymać jak nóż do ciosu od góry albo jak nóż do ciosu od dołu albo między palcem serdecznym i środkowym albo w ogóle nie trzymać pałki tylko kij do miotły.

 

I co?

 

Przecież w każdej takiej sytuacji troszkę inaczej się wyprowadza uderzenie, jest inna dynamika, inny kąt uderzenia, inne "niuanse artykulacyjne". Dlaczego więc nie pojawiają się tu pytania: "Czy warto nauczyć się grać pałką trzymaną jak nóż przy krojeniu chleba, żeby wydobyć inne niuanse artykulacyjne"? No kurde, bo Jojo Mayer lub inny magik nie gra w taki sposób i nie wyglądałbym już tak samo zajebiście jak on, prawda?

 

Tymczasem jest tak wiele ciekawszych rzeczy - muzyka hinduska, arabska, afrykańska, tyle inspiracji, tam gdzie w ogóle nie używa się pałek i całkiem inaczej myśli się o muzyce i czym innym się inspiruje. Sławni perkusiści interesowali się tym wszystkim i uczyli się po prostu muzyki, a nie rozkminiali, czy lepiej nauczyć się jakiegoś cholernego chwytu, czy odpuścić i popykać na Xboxie.

 

Jeśli chcemy się rozwijać - pamiętajmy, że wielcy muzycy stali się znani nie dlatego, że trzymali durną pałkę tak czy inaczej, smarowali się pastą żeby być czarni, albo ubierali płaszcze lub kupowali bębny takiej a nie innej firmy - tylko że zajmowali się ważnymi rzeczami.

 

Groove on, man, nie zajmuj się pierdołami, graj zamiast wyglądać.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jestem anglistą i znam akcent amerykański i angielski i potrafię płynnie mówić jednym i drugim chociaż na codzień stosuję ten pierwszy. To nie znaczy, że tylko on jest prawidłowy.
No tak, tylko po co drumm3r miałby się przez wiele wiele godzin uczyć wymowy brytyjskiej gdyby mieszkał w Stanach Zjednoczonych? A czy Ty, shalaq, spędzałeś godziny, żeby opanować akcent australijski, szkocki, uproszczone formy angielskiego z wysp Pacyfiku? Podejrzewam, że nie, bo tego nie potrzebowałeś i wolałeś spożytkować ten czas na coś innego.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Będziesz się czepiał metafor czy powiesz coś konkretnego? To co napisałem miało uzmysłowić pewien tok myślenia.

 

BTW tak, spędzałem. na UJ ładnie uczą wymowy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

tutkaprof, żałuję, że nie ma tu ikonki "lubię to", na fb mnie wnerwia, ale tu by się czasem przydała...

 

shalaq, odnośnie metafory Twojej... Jesteś anglistą jak piszesz. I ok... Więc z natury rzeczy interesuje Cię akcent, niuanse gramatyczne, wymowa i co tam jeszcze jest... Ale ktoś, kto chce tylko się dogadać, poczytać książkę i używać języka obcego, a nie go analizować, to ma w nosie akcenty, niuanse i cechy charakterystyczne (ja na ciężarówkę zawsze będę mówił 'truck' ;) )

 

I tak samo z grą... Jeśli ktoś ma aspirację do analizowania różnych stylów gry, do zostania nauczycielem, etc, to jasne, że różne techniki są mu niezbędne, żeby mógł uczyć innych tego, czego oczekują.

Ale do zwykłej gry nikomu nie jest to potrzebne. Perkusista ma zagrać, a czy będzie to traditional, czy matched, heel up czy heel down, prawą czy lewą ręką/nogą, na pojedynczej czy podwójnej stopie - to bez różnicy. Najważniejsze, żeby brzmiało to tak jak ma brzmieć.

 

Nauka dla samej nauki? Średnio to widzę, jak ktoś powiedział - życie jest za krótkie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Generalnie perkusja to taki instrument, w którym mamy bardzo szeroką dowolność, co sprawia, że nie dojdziemy do jednolitych wniosków w tej dyskusji, bo to kwestia własnych upodobań, gustu i predyspozycji.

 

Jest masa rzeczy, których się jedni uczą i ich to zwyczajnie kręci, a innych nie, tak jak na przykład ja - mogę klepać te solówki i rudimenty w kółko, kiedy wiele osób uważa, że szkoda na to czasu, że spora część rudimentów jest nieprzydatna itp.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moim zdaniem nieważne, w jaki sposób trzymasz pałki,

czy jesteś blondynem, czy buddystą.

Zamiast "bić pianę" w temacie zabawnym,

czy nie lepiej samemu się przekonać,

jak się gra chwytem tradycyjnym i równoległym?

Poświęć kilka miesięcy, może rok na tradycyjny i będziesz wiedzieć "czy warto".

(jaki problem, żeby "umieć" dwa chwyty?)

:smile:

 

.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poświęć kilka miesięcy, może rok na tradycyjny i będziesz wiedzieć "czy warto".

(jaki problem, żeby "umieć" dwa chwyty?)

:smile:

.

 

Problem taki, że życie trwa tyle ile trwa i warto je poświęcać na rzeczy, które przynoszą wymierne efekty zgodne z naszymi oczekiwaniami.

 

Jeśli, jak mówi Seth, kręci nas wyłącznie siedzenie w kańciapce i piłowanie rudymentów a to takim chwytem, a to innym - nasz wolny wybór.

 

Zdecydowana jednak większość ludzi gra po to, żeby osiągnąć jakiś sukces w postaci koncertów i sesji nagraniowych - w tym kontekście śmiem twierdzić, że jak długo potrafimy sprawnie obsłużyć perkusję, tak długo kierunek trzymania pałki ma dokładnie zerowe przełożenie na to, czy nas wezmą do dobrego zespołu, czy dobry zespół zdoła sprzedać koncerty i wydać płyty i czy będzie istniał w mediach.

 

W efekcie - mi osobiście byłoby szkoda poświęcać nawet kilka dni na takie rzeczy. W tym czasie można chodzić na koncerty, poznawać innych muzyków, grać z nimi na dżemach i próbować tworzyć nowe projekty, a owoce takich działań dadzą o wiele większego motywacyjnego kopa naszej przygodzie z muzyką niż umiejętność przekładania pałki z jednej strony na drugą.

 

Można też posłuchać znanych perkusistów i pedagogów, którzy specjalnie na ten temat nagrywają swoje wypowiedzi na tubie.

 

Większość opinii z jakimi się zetknąłem, uwidacznia jeden schemat: "poszedłem do szkoły i tam tak kazali mi trzymać albo startowałem w orkiestrze marszowej - i tak już zostało". Jakoś nie zetknąłem się nigdy z twierdzeniem "zaczynałem chwytem symetrycznym, a potem nauczyłem się tradycyjnego i nagle przeżyłem muzyczne satori, koledzy z zespołu padli na kolana, a Hiromi Uehara i Lady Gaga wydrapały sobie oczy w walce o mnie".

Share this post


Link to post
Share on other sites
"zaczynałem chwytem symetrycznym, a potem nauczyłem się tradycyjnego i nagle przeżyłem muzyczne satori".

 

Tak właśnie było ze mną! :)

Podejrzewam, że nigdy nie grałeś tradycyjnym.

Ten chwyt daje specyficzne, inne (nie lepsze-gorsze) poczucie komfortu,

większą "wolność" od pałki, jakby nic nie ważyła,

a przy tym mam o wiele lepszą jej kontrolę.

Mówię o swoich subiektywnych odczuciach.

Nie ma znaczenia, jak trzymamy pióro, ważne co piszemy, NIE?

Pozdrówka :)

 

 

.

Share this post


Link to post
Share on other sites
"zaczynałem chwytem symetrycznym, a potem nauczyłem się tradycyjnego i nagle przeżyłem muzyczne satori".

 

Tak właśnie było ze mną! :)

Podejrzewam, że nigdy nie grałeś tradycyjnym.

Ten chwyt daje specyficzne, inne (nie lepsze-gorsze) poczucie komfortu,

większą "wolność" od pałki, jakby nic nie ważyła,

a przy tym mam o wiele lepszą jej kontrolę.

Mówię o swoich subiektywnych odczuciach.

Nie ma znaczenia, jak trzymamy pióro, ważne co piszemy, NIE?

Pozdrówka :)

 

.

 

Jasne że tak.

 

Próbowałem grać ale porażająca nieporadność tej ręki w takim ułożeniu i ogrom pracy jaki musiałbym włożyć żeby osiągnąć przynajmniej to samo co przy symetrycznym skutecznie mnie zniechęciły do kontynuacji, tym bardziej że gram przeważnie rzeczy, w których trzeba ciosać a nie snuć finezyjną baśń artykulacji, w której co i rusz przemykają ni to duszki, ni ich powidoki, niczym westchnienia kochanki czekającej rano, aż kochanek zwolni toaletę :)

 

Zdrowia Gerardzie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ależ Profesorze,

tradycyjnym też można "ciosać",

jeśli się ma mentalność drwala,

albo gdy sytuacja tego wymaga.

Żaden problem.

:biggrin:

 

.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja nie mogę ale te dyskusje są jałowe.

Kolega pyta i wszyscy mu odradzają.

Na forach basowych pewnie ludzie odradzają sobie nawzajem granie na piątkach czy szóstkach, bo przecież mozna się przestroić itd...

 

Kolega się pyta zamiast mówić mu "świetnie, to twoja pasja, rozwijaj to na co masz ochote" to się gnoi. Gnoicie też granie techniką heel down? Gnoicie pojedyncze naciągi? Przecież podwójne są 2 razy bardziej wytrzymałe, a życie jest tylko jedno...

Nie dziwię się że na tym forum już prawie nikt się nie udziela.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja nie mogę ale te dyskusje są jałowe.

Kolega pyta i wszyscy mu odradzają.

Na forach basowych pewnie ludzie odradzają sobie nawzajem granie na piątkach czy szóstkach, bo przecież mozna się przestroić itd...

 

Kolega się pyta zamiast mówić mu "świetnie, to twoja pasja, rozwijaj to na co masz ochote" to się gnoi. Gnoicie też granie techniką heel down? Gnoicie pojedyncze naciągi? Przecież podwójne są 2 razy bardziej wytrzymałe, a życie jest tylko jedno...

Nie dziwię się że na tym forum już prawie nikt się nie udziela.

 

Cyba Cię poniosło, z jakiegoś powodu kolega zadał pytanie na forum i moze spodziewać sie różnych odpowiedzi zarówno tych za jak i przeciw. Nie wydaje mi się, aby ktokolwiek w tym wątku przekroczył granice kultury, której to przekroczenie miałoby sprawić że więcej tu nie zajrzy. Czy ktoś został w tym wątku zgnojony? Luzzzzzzzzzzzzzzzz:)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ja nie mogę ale te dyskusje są jałowe.

Kolega pyta i wszyscy mu odradzają.

 

Żeby dyskusja nie była jałowa, trzeba umieć/chcieć ją podjąć, a nie kwitować argumenty nerwowym żachnięciem i irytacją, że ktoś myśli inaczej...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...